Gadżety reklamowe, czy najtańsze?

Gadżety reklamowe, czy najtańsze?

Gadżety reklamowe, czy najtańsze?

Gadżety reklamowe, czy najtańsze?

Życie pisze scenariusze. I zadziwia.

Oto case: dostaliśmy e-mailem zapytanie „z Polski” na gadżety reklamowe z katalogu Macma. Maleńki budżet, sporo pracy. Do tego w stopce e-maila można było przeczytać, że Klient wysłał to zapytanie do dwudziestu (!!!)  agencji reklamowych. Czyli pierwsze dwie strony w wyszukiwarce Google. Oczywiście daliśmy sobie spokój. Zysk przy takiej rywalizacji cenowej jest śmieszny, a nawet nie tyle śmieszny, co żałosny. O sprawie szybko zapomniałem.

Po dwóch tygodniach otrzymałem e-mail od Klienta, w którym informuje, że ŻADNA z dwudziestu zapytanych agencji reklamowych NIE ODPOWIEDZIAŁA na jego zapytanie. W związku z tym, Klient pyta nas: dlaczego? Uznałem, że to bardzo ciekawa sytuacja i postanowiłem odpisać:

Szanowny Panie,
Jeśli rzeczywiście nie otrzymał Pan oferty od żadnej z 20 (?) zapytanych agencji reklamowych, to może oznaczać dwie sprawy:
1. ci, którzy nie odpowiedzieli, nie uważają Państwa zapytania za rentowne, czyli atrakcyjnie ekonomicznie,
2. perspektywa bitwy o cenę z kilkunastoma innymi agencjami gadżetowymi skutecznie wszystkich odstraszyła.

Oba powody świadczą o pewnej dojrzałości rynkowej tych firm, więc z pewnością są to dobre adresy.
Mają szansę przetrwać kryzys.

Tu pojawia się odwieczne pytanie, które kieruję do pozostałych agencji, które dostały zapytanie od Pana:
czy nie jest to dobry moment, żeby jasno mówić Klientom, że sprzedaż gadżetów reklamowych zwłaszca z katalogu m-collection w czasach ciężkiego i pogłębiającego kryzysu, to nie są zakupy w Biedronce? Że artykuły reklamowe, to przede wszystkim „reklamowe”, a dopiero potem „artykuły”? 

Pytanie o najniższą cenę wyklucza kreatywność i oryginalność, które są esencją tej branży i powodem, dla którego gadżety są w ogóle kupowane. 

One już nie są „reklamowe”, one są „najtańsze z nadrukiem”.

A to zawsze oznacza „nieskuteczne”, czytaj: „niepotrzebne”. 

A jeśli sprzedajemy „niepotrzebne” gadżety reklamowe, to zacznijmy myśleć o innym zajęciu w życiu.

Zobaczymy jaki będzie odzew. Jakby co, to ja pierwszy powiedziałem to na głos…

Reklamy